Blaski i cienie wielkopolskiego hutnictwa: Czempińskie Zakłady Hutnicze i upadek „polskiego Stinnesa”

Gdy na początku lat 20. XX wieku odradzająca się Rzeczpospolita scalała swoje ziemie po ponad stuleciu rozbiorów, jednym z najpilniejszych wyzwań stała się budowa niezależnego przemysłu ciężkiego. Wielkopolska, kojarzona dotychczas głównie z wysoką kulturą rolną, szybko stała się areną śmiałych przedsięwzięć metalurgicznych. Kluczową postacią tej transformacji był inżynier Paweł Warzecha – człowiek o wielkiej energii, którego prasa nazywała „polskim Stinnesem” lub „Kruppem z Górnego Śląska”, a którego kariera stała się symbolem zarówno dynamicznego rozwoju, jak i spektakularnego upadku ery wczesnego polskiego kapitalizmu.
Narodziny potęgi: Od Rudnicza do Czempinia
Początki działalności inż. Warzechy w Wielkopolsce były pasmem sukcesów. Z jego inicjatywy w 1919 roku powstała Wielkopolska Huta Miedzi w Rudniczu pod Poznaniem – pierwszy i jedyny tego rodzaju zakład w kraju. Przedsiębiorstwo szybko zyskało status strategicznego dostawcy surowców dla Wojska Polskiego, produkując dziesiątki ton rafinowanej miedzi i mosiądzu na potrzeby fabryk amunicji. Sam dyrektor angażował się też w życie lokalne, współfinansując w 1922 roku wraz z proboszczem Kaźmierskim przelanie zabytkowego dzwonu św. Stanisław w Szamotułach.
Zachęcony tymi sukcesami, Warzecha postanowił zrealizować jeszcze większy projekt. W pierwszej połowie 1922 roku w Czempiniu rozpoczęto budowę Czempińskich Zakładów Hutniczych. Nowoczesne przedsiębiorstwo zlokalizowano na terenie dawnej, nieczynnej suszarni cykorii. Wykorzystując istniejącą parcelę huta wkomponowała w swój kompleks część dawnej infrastruktury z przełomu wieków, w tym budynek starej suszarnia z 1900 roku oraz otaczający zakład, masywny mur. Początkowo firma działała przy ulicy Łazarskiej 38 w Poznaniu, skąd nadzorowano budowę i prowadzono skup starych metali. 18 lipca zawiązało się oficjalne Towarzystwo Akcyjne z ogromnym kapitałem zakładowym wynoszącym 2 miliardy marek polskich. Spółka przejęła czempiński zakład od Warzechy i jego wspólników za kwotę 1 miliarda marek.
Inwestycja zapowiadała się imponująco. Za gigantyczną kwotę blisko 50 tysięcy funtów angielskich, na terenie obejmującym 19 mórg tuż przy stacji kolejowej w Czempiniu, wzniesiono olbrzymie hale i magazyny o żelbetonowych fundamentach. Do Rady Nadzorczej zaproszono wybitne autorytety naukowe i polityczne, w tym profesora Uniwersytetu Poznańskiego dr. Korczyńskiego jako prezesa, prof. dr. Pęczalskiego, dziekana Akademii Górniczej w Krakowie dr. Rodziewicza-Bielewicza oraz byłego wiceministra dr. Wachowiaka. Do zarządu wszedł Paweł Warzecha, a dyrektorem finansowym został Leon Mikołajczak – były dyrektor P.K.K.P.. Zakład miał produkować miesięcznie aż 600 ton miedzi, ołowiu i blach. Krajowa prasa z dumą pisała o placówce jako o „ognisku, które wzmacnia naszą niepodległość gospodarczą”.

Materialny ślad wielkich ambicji: Oficjalny dokument dziesięciu akcji Czempińskich Zakładów Hutniczych na sumę 10 000 marek polskich z grudnia 1923 roku. W dolnej części widnieją podpisy prof. Korczyńskiego (Rada Nadzorcza) oraz inż. Pawła Warzechy (Zarząd). W górnej części widoczny jest nienaruszony arkusz kuponów dywidendowych – niemy świadek bankructwa spółki.
Proces i skandal z wojskowym kontraktem
Równolegle z budową wielkiego imperium, nad inżynierem Warzechą zaczęły gromadzić się czarne chmury. Pod koniec maja 1924 roku przed V Izbą Karną w Poznaniu potoczył się głośny proces przeciwko byłemu dyrektorowi Huty Miedzi.
Akt oskarżenia zarzucił mu, że podczas rewizji komisji Ministerstwa Spraw Wojskowych w 1920 roku dopuścił się fałszowania bilansu, wpisując do niego fikcyjną sumę 750 000 marek za opał, aby sztucznie przynieść firmie korzyści finansowe. Co gorsza, Warzecha miał dostarczyć armii około 12 wagonów wyrobów miedzianych z surowca powierzonego przez państwo. Zamiast tego, wysoko wartościowe żużle (zawierające ponad 50% czystej miedzi) potajemnie przerafinował i bezprawnie sprzedał do Berlina, zagarniając zysk dla siebie i spółki.
Sąd uznał go za winnego sprzeniewierzenia (paragraf 246 k.k.) i skazał na 4 miesiące więzienia oraz nakaz zwrotu skradzionego materiału. Lokalne gazety bezlitośnie opisywały wtedy „sztuczki polskiego Stinnesa”, wypominając mu, że „licho mówi po polsku i jest niezbyt ogładzony”.
Śląska afera i „ratowanie” cudzych pieniędzy
Najciemniejszy i najbardziej sensacyjny rozdział historii czempińskiego zakładu ujrzał światło dzienne podczas 140. posiedzenia Sejmu Śląskiego w dniu 9 czerwca 1926 roku. Na posiedzeniu tym przedstawiono druzgocący raport Komisji Siedmiu, która badała sprawę zniknięcia i marnotrawienia funduszy publicznych przeznaczonych przez Sejm Śląski na pomoc i budowę domów dla biednych uchodźców wojennych.
W toku śledztwa parlamentarnego ustalono, że prezes Towarzystwa Opieki nad Uchodźcami, znany śląski duchowny ks. poseł Mathea, dopuścił się rażącej niegospodarności. Z publicznych pieniędzy uchodźczych ks. Mathea wyciągnął gotówkę w kwocie 265 000 złotych i w styczniu 1925 roku ulokowano ją w Czempińskich Zakładach Hutniczych pod pretekstem pisemnej umowy, że firma zobowiąże się do zatrudnienia większej ilości bezrobotnych uchodźców. Jak ironicznie zauważył w Sejmie poseł-referent Máchej, obietnica ta była fikcją, bo w Czempiniu brakowało mieszkań dla tych ludzi, a huta miała robotników pod dostatkiem – „chodziło tylko o pieniądze, a nie o robotników”.
W rzeczywistości, w tym samym dniu, w którym przelano pieniądze uchodźców na konto huty, ks. Mathea wypłacił ze swojego prywatnego konta w tym samym banku 92 000 złotych. Oficjalny wniosek mniejszości komisji sejmowej stwierdzał wprost: „Złożenie kwoty 265.000 zł z funduszów uchodźców na konto Czempińskich Zakładów Hutniczych w Katowickim Banku Związkowym miało na celu ratowanie wkładów w tymże banku, będącym własnością ks. Mathei […] i poświęcono pieniądze uchodźców dla ratowania funduszy prywatnych”. Co gorsza, zabezpieczenie tej pożyczki na drugiej hipotece zakładów w Czempiniu okazało się kompletną mrzonką, a sam inż. Paweł Warzecha w trakcie przesłuchań w Poznaniu w maju 1926 roku kategorycznie zaprzeczał, jakoby jego huta otrzymała całe 265 000 zł, przyznając się jedynie do kwoty około 124–127 tysięcy złotych. Akcje huty, które miały być zastawem, były już wcześniej zajęte przez komornika i zajęte przez Bank Handlowy.
Podczas debaty sejmowej poseł dr Pant grzmiał z trybuny, ubolewając nad upadkiem moralnym: „Pieniądze oddawano w ręce prywatne […], a ci ludzie bynajmniej nie myślą o tem […] jak pomóc uchodźcom, lecz jak pomóc sobie, względnie różnym instytucjom i bankom, w których są zainteresowani”.
Trudna rzeczywistość i przymusowe licytacje
Skandale wizerunkowe i permanentny brak płynności finansowej całkowicie sparaliżowały czempińską inwestycję. Choć huta stale publikowała w lokalnych gazetach ogłoszenia o skupie starej miedzi, ołowiu i płyt akumulatorowych, nie była w stanie spłacać bieżących długów.
W lipcu 1925 roku doszło do ostatecznego upokorzenia – komornik miejski Dębski z Czempnia. Z powodu niespłaconych zobowiązań rozpisano przetarg przymusowy, w ramach którego za gotówkę zlicytowano podstawowe narzędzia produkcyjne oraz meble: od 58 drągów żelaznych, przez kowadła, sztance i nożyce do blachy, aż po biurka, szafy i krzesła z biura dyrekcji. Zakład próbował jeszcze ratować sytuację wyprzedażą majątku trwałego, a nawet mebli używanych należących do zdesperowanych pracowników administracji. Sprawą niejasnych przepływów finansowych i uwikłania funduszy uchodźczych zajmowała się również prasa śląska.
Ostateczny upadek i likwidacja
Pod koniec lat 20. jasne stało się, że spółka nie przetrwa. Sejm Śląski oficjalnie przegłosował wniosek o przejęcie całego pozostałego majątku uchodźców (w tym wierzytelności huty) na własność Skarbu Śląskiego. W marcu 1928 roku zwołano spotkanie akcjonariuszy przy ul. Młyńskiej 13 w Poznaniu w celu ratowania spółki. Kluczowe okazało się jednak Walne Zebranie zwołane na 29 sierpnia 1928 roku przy ul. Kantaka 1, podczas którego akcjonariusze podjęli ostateczną uchwałę o likwidacji towarzystwa.
Paradoksalnie, to właśnie Paweł Warzecha (zamieszkały przy ul. Piotra Wawrzyniaka 43 w Poznaniu) został mianowany likwidatorem własnego, zrujnowanego projektu życiowego. W maju 1929 roku w rejestrze handlowym dokonano oficjalnych wpisów sankcjonujących ten fakt: Warzecha ustąpił z funkcji dyrektora na rzecz Tadeusza Maciejewskiego, a spółka ostatecznie zaprzestała działalności jako żywy podmiot gospodarczy. Inżynier Paweł Warzecha zmarł 20 lipca 1938 roku w wieku zaledwie 54 lat, a w prasowym spisie zgonów przy jego nazwisku do końca widniał krótki, lecz dumny wpis: „Paweł Warzecha, hutnik”.
Epilog: Ruiny i wojenny bilans (1937–1943)
Ostateczny, niezwykle dramatyczny koniec Czempińskich Zakładów Hutniczych przypada na drugą połowę lat 30. i czas II wojny światowej. Choć spółka przestała działać, potężny, nowoczesny budynek główny huty – wzniesiony z takim trudem w 1920 roku – stał w Czempiniu jeszcze przez kilkanaście lat. Zgodnie z późniejszą dokumentacją rzeczoznawczą, został on ostatecznie całkowicie zburzony i rozebrany w 1937 roku.

Niemy świadek upadku: Oryginalna karta fotograficzna z niemieckiego raportu szacunkowego ze stycznia 1943 roku. Przedstawia ocalałe, zdewastowane budynki pracownicze nr 5 i 6 oraz stare budynki gospodarcze po dawnej hucie Warzechy.
Gdy w trakcie okupacji hitlerowskiej niemiecki Urząd Powierniczy (Treuhandstelle Posen) wysłał do Czempinia (wówczas pod nazwą Karlshausen) architekta Richarda Schmidta w celu wyceny majątku po „byłym właścicielu” Feliksie Gawrońskim, oczom rzeczoznawcy ukazał się obraz całkowitej ruiny. W oficjalnym raporcie z 20 stycznia 1943 roku Schmidt zapisał, że na dawnym placu fabrycznym wciąż zalegają potężne hałdy gruzu, które czynią cały teren bezużytecznym. Wybudowana przez Warzechę bocznica kolejowa prowadząca do stacji została całkowicie wyrwana, co ostatecznie odebrało działce charakter przemysłowy.
Z dawnego imperium huty przetrwały jedynie dwa murowane w 1920 roku domy robotnicze (nr 5 i 6) mieszczące 16 rodzin, zniszczona stajnia oraz przejęta pierwotnie, stara suszarnia cykorii z 1900 roku. Te dwa wspomniane budynki mieszkalne znajdowały się w opłakanym stanie technicznym – pierwotnie pomyślane jako małe lokale zakładowe, zostały w kolejnych latach zajęte przez wojsko polskie, a następnie przez wojsko niemieckie, co doprowadziło je do skrajnego zaniedbania. Zakładowy wodociąg przestał działać wraz z wyburzeniem hal huty, przez co toalety w mieszkaniach stały się całkowicie bezużyteczne. Jedynym pionowym akcentem przypominającym o dawnej potędze był samotny, 35-metrowy komin fabryczny z rezerwuarem wody. Ponieważ po rozebraniu fabryki nie pełnił już żadnej funkcji technicznej, niemiecki architekt dokonał jego pełnego odpisu amortyzacyjnego, wyceniając jego wartość na równe 0 marek. Cały, rozległy grunt dawnego Towarzystwa Akcyjnego został wyceniony przez okupanta na zaledwie 49 000 marek i przeznaczony pod uprawę rolną jako zwykły pas ziemi ornej.
W ten sposób, po niewiele ponad dwudziestu latach, ambitny sen inżyniera Pawła Warzechy o wielkopolskiej potędze metalurgicznej zamienił się w hałdę gruzu, kończąc jeden z najbardziej burzliwych rozdziałów w historii polskiego przemysłu międzywojennego.
Przypisy (Bibliografia):
- Z życia gospodarczego Wielkopolski i Pomorza. Szkic ekonomiczny opracowany z okazji wycieczki dziennikarzy do ziem byłej dzielnicy pruskiej, Poznań, luty 1921 r., s. 1–2.
- Gazeta Powszechna, nr 198, Poznań, wtorek 31 sierpnia 1926 r., Rok VII, notatka: Szamotuły. Odzyskany dzwon..
- Przemysł w Poznańskiem i jego rozwój w okresie od 1 stycznia 1922 do 1 stycznia 1923. Sprawozdanie Izby Przemysłowo-Handlowej w Poznaniu, Poznań 1923, s. 5.
- Archiwum Państwowe w Poznaniu, Akta Treuhandstelle Posen, sygn. 4624, Schätzungsbericht des Architekten Richard Schmidt über das Grundstück in Karlshausen (Czempiń), 20 stycznia 1943 r., s. 3–15.
- Gazeta Polska, nr 276, Kościan, sobota 2 grudnia 1922 r., Rok XXVI, ogłoszenie: Poszukujemy stary mosiądz….
- Artykuł prasowy: „Czempińskie Zakłady Hutnicze” Tow. Akc. z siedzibą w Poznaniu, s. 8.
- Oryginalny dokument akcyjny: Czempińskie Zakłady Hutnicze Towarzystwo Akcyjne Poznań, Nr 12928 (na 10.000 Mk), 30 grudnia 1923 r.
- Gazeta Polska, nr 125, Kościan, sobota 31 maja 1924 r., Rok XXVIII, artykuł: Sztuczka „polskiego Stinnesa” Pawła Warzechy..
- Sprawozdanie stenograficzne ze 140. posiedzenia Sejmu Śląskiego z dnia 9 czerwca 1926 r., s. 1–30.
- Orędownik Urzędowy powiatu śremskiego, nr 57, Śrem, dnia 5 listopada 1924 r., Rok VI.
- Gazeta Polska, nr 256, Kościan, środa 5 listopada 1924 r., Rok XXVIII.
- Gazeta Polska, nr 172, Kościan, środa 29 lipca 1925 r., Rok XXIX, obwieszczenie komornicze: Przetarg przymusowy!.
- Gazeta Polska, nr 110, Kościan, sobota 15 maja 1926 r., Rok XXX, ogłoszenie: Meble używane… Stopa, Czempiń..
- Kattowitzer Zeitung (Oberschlesisches Handelsblatt), nr 136, piątek 18 czerwca 1926 r., Jahrgang 58, artykuł: Die Flüchtlingsgelder..
- Kurjer Poznański, nr 149, Poznań, piątek 30 marca 1928 r., Rok XXIII.
- Ogłoszenie Rady Nadzorczej i Zarządu o Walnym Zebraniu Likwidacyjnym z dnia 29 sierpnia 1928 r., s. 147.
- Czasopismo Kas Oszczędności. Miesięcznik poświęcony sprawom komunalnych kas oszczędności, nr 10, Poznań, 1 października 1928 r., Rok 3, s. 1–2.
- Kurjer Poznański, nr 379, Poznań, niedziela 18 sierpnia 1929 r., Rok XXIV, Zmiany w rejestrze handlowym..
- Orędownik. Ilustrowany dziennik narodowy i katolicki, nr 166, piątek 22 lipca 1938 r., Rok 68, rubryka: Zgony z dnia 20 bm..
- Archiwum Państwowe w Poznaniu, Akta Treuhandstelle Posen, sygn. 4624, Schätzungsbericht des Architekten Richard Schmidt über das Grundstück in Karlshausen (Czempiń), 20 stycznia 1943 r., s. 3–15.
Nota bibliograficzna i redakcyjna:
Artykuł został opracowany przy wsparciu asystenta AI na podstawie unikalnych materiałów źródłowych . Skany archiwalne oraz dokumentacja historyczna wykorzystane w tekście pochodzą ze zbiorów bibliotek cyfrowych oraz Archiwum Państwowego w Poznaniu, zostały odnalezione, skompletowane oraz udostępnione przez Starszego Czempiniaka.