Ratusz, którego nie było, i spalone pieczęcie. Wielki pożar Czempinia w 1841 roku i jego urzędowy finał
W nocy z 7 na 8 sierpnia 1841 roku wielki pożar obrócił w ruinę znaczną część Czempinia, leżącego wówczas w pruskim powiecie kościańskim. Kataklizm ten przyniósł miastu nie tylko natychmiastowy kryzys humanitarny, ale także uruchomił wieloletnią, bezwzględną batalię prawną z pruską machiną urzędową w Poznaniu i Berlinie. Centralnym punktem tego sporu stał się gmach, którego w momencie wybuchu ognia… fizycznie już nie było.

„Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego” była jednym z głównych źródeł informujących opinię publiczną o dramacie mieszkańców Czempinia i postępach zbiórek charytatywnych. Źródło: Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.
Wybuch ognia i bilans katastrofy
Ogień wybuchł dokładnie 7 sierpnia 1841 roku o północy. Punktem zapalnym okazał się budynek położony bezpośrednio przy czempińskim rynku, należący do ławnika i szynkarza Wincentego Matuszkiewicza. Z powodu letnich upałów oraz gęstej zabudowy miasteczka, pożar rozprzestrzeniał się z potworną gwałtownością.
W ciągu zaledwie kilku godzin żywioł przyniósł następujące straty:
- Doszczętnie spłonęły 23 domy mieszkalne (według dokumentacji rządowej ostateczna liczba wzrosła do 24) oraz 35 budynków pobocznych (wersja archiwalna wskazuje 38).
- Dach nad głową oraz cały życiowy dorobek straciło 56 rodzin (w aktach szacowane na około 60), co przełożyło się na 211 osób pozbawionych domów.
- Łączna suma ubezpieczenia zabezpieczająca zgorzałe budynki prywatne wynosiła 11 600 talarów i 9 srebrnych groszy.
Kataklizm pociągnął za sobą również ofiarę śmiertelną – podczas akcji ratunkowej zginął 24-letni Józef Mahol, syn lokalnego kupca żydowskiego. Sytuację pogarszał fakt, że Czempiń był wówczas określany jako „mała, bardzo uboga społeczność miejska”, a kataklizm ten był już trzecim poważnym pożarem w ciągu zaledwie trzech lat.
Akcja ratunkowa i chaos urzędowy
Mimo chaosu, w kronikach prasowych odnotowano nazwiska osób, które wykazały się szczególną postawą podczas gaszenia ognia. Oficjalne podziękowania otrzymali komisarze obwodowi Jakoby (z Głuchowa) i Jansen (z Kościana), burmistrz Waltmann, żandarm Kreidler, oficjaliści gospodarscy Winkler (z Borówka), Ignacy Słomiński (z Gołębina), Kulau (z Piechanina), mieszczanin Ignacy Weber, kowal Hoffmann oraz wyrobnik Stanisław Sławniak.
Pożar uderzył jednak prosto w serce lokalnej administracji. W płomieniach zginęły oficjalne pieczęcie urzędowe magistratu czempińskiego. Królewska Pruska Regencja w Poznaniu musiała 21 sierpnia 1841 roku wydać publiczne obwieszczenie ostrzegające przed jakimkolwiek nadużyciem i fałszerstwami przy użyciu skradzionych lub znalezionych na pogorzelisku pieczęci.

Oficjalne obwieszczenie Królewskiej Pruskiej Regencji w Poznaniu z 21 sierpnia 1841 roku w sprawie zaginionych w czasie pożaru pieczęci magistratu w Czempiniu. Źródło: Dziennik Urzędowy Rejencji Poznańskiej (Amtsblatt).
Paradoks rozebranego ratusza
Najbardziej skomplikowany problem natury prawnej dotyczył miejskiego ratusza. Przed 1841 rokiem wielofunkcyjny gmach znajdował się v fatalnym stanie. Z powodu skrajnej starości i groźby zawalenia, władze miejskie podjęły decyzję o jego rozbiórce.
Gmach został całkowicie rozebrany niedługo przed wybuchem pożaru. Pozyskane wartościowe materiały budowlane (belki konstrukcyjne i drewno) składowano bezpośrednio na placu budowy, by użyć ich do wzniesienia nowego ratusza. W nocy z 7 na 8 sierpnia ogień dotarł do placu i obrócił cały zgromadzony budulec w popiół.
W toku śledztwa Starosta (Landrat) powiatu kościańskiego sformułował kluczowy argument obronny: decyzja o wcześniejszym rozebraniu ratusza uratowała Czempiń przed kompletną zagładą. Gdyby potężna konstrukcja starego gmachu stała na rynku w chwili wybuchu pożaru, zadziałałaby jak gigantyczna pochodnia. Ogień przeniósłby się wtedy na pozostałe, ocalałe kwartały, niszcząc miasto w stu procentach.
Paragraf silniejszy niż logika: Spór z ubezpieczalnią
Mimo że rozebranie ratusza ocaliło resztę miasta, dla urzędników ubezpieczeniowych stało się powodem do odmowy wsparcia finansowego. Ratusz był ubezpieczony w Prowincjonalnym Towarzystwie Ogniowym na kwotę 800 talarów.
Dyrekcja Towarzystwa kategorycznie odrzuciła wniosek magistratu o wypłatę odszkodowania, powołując się na sztywny regulamin z dnia 5 stycznia 1836 roku. Według litery prawa ubezpieczeniu podlegały wyłącznie stojące budynki. Z chwilą demontażu ścian ratusza, polisa wygasła – ubezpieczalnia odmówiła płacenia za stertę drewna. Prasa z września 1841 roku lakonicznie kwitowała ten stan słowami: „Ratusz miejski nie dawno przed pożarem, już upadkiem grożący, rozebrano”, co dla urzędników zamykało temat.
Sprawa znalazła swój finał na biurku Ministra Spraw Wewnętrznych i Policji Prus w Berlinie, Gustava von Rochowa. Dnia 12 stycznia 1842 roku Minister wydał ostateczną decyzję. Odmówił wypłaty 800 talarów, ale zatwierdził wypłatę kwoty 123 talarów i 18 srebrnych groszy jako realną wartość spalonego na placu drewna. Uzasadnienie było cyniczne: minister bał się, że jeśli całkowicie odmówi, inni właściciele w Prusach zaczną celowo podpalać stare rudery zamiast je bezpiecznie rozbierać.

Akta urzędowe Naczelnego Prezydium w Poznaniu (sygn. 4075) kryją wielomiesięczną korespondencję pomiędzy Czempiniem, Poznaniem a Berlinem w sprawie odrzucenia polisy ubezpieczeniowej ratusza.
Solidarność i dekada procesów o spalone papiery
Katastrofa uruchomiła natychmiastową falę solidarności. Naczelny Prezes Sądu Apelacyjnego, von Frankenberg-Ludwigsdorf, natychmiast przesłał ze skrytki prywatnej 200 talarów. Do stycznia 1842 roku dla czempińskich pogorzelców uzbierano łącznie 526 talarów w gotowiźnie, a także dary rzeczowe: 98 wierteli zboża oraz 150 bochenków chleba.

Wzmianka w „Gazecie Wielkiego Xięstwa Poznańskiego” (styczeń 1842) wyliczająca precyzyjną pomoc rzeczową i finansową przekazaną poszkodowanym rodzinom.
Podczas gdy mieszkańcy powoli odbudowywali swoje domy, inny dramat pożarowy toczył się przed pruskimi sądami. Ogień strawił bowiem papierowe, 4-procentowe listy zastawne należące do czempińskiej korporacji (kachału) żydowskiej (m.in. listy na majątki Bartoszewice, Ptaszkowo Wielkie, Ptaszkowo Małe, Olszowo, Grab i Bieganowo) na łączną kwotę kilkuset talarów. Ponieważ fizyczne dokumenty obróciły się w popiół wraz z kuponami odsetkowymi od czerwca 1841 roku, reprezentanci społeczności żydowskiej musieli przejść przez skomplikowaną pruską procedurę sądową ich umorzenia (amortyzacji). Lokalne sądy powiatowe w Grodzisku, Środzie i Poznaniu publikowały oficjalne obwieszczenia w tej sprawie jeszcze w 1845 i 1850 roku. Finałowe wezwania dla ewentualnych posiadaczy zniszczonych papierów ukazywały się w prasie aż do kwietnia 1852 roku – ponad dekadę po tragicznej nocy sierpniowej.
Przypisy źródłowe i prasowe:
- Wybuch pożaru, ofiara J. Mahol, lista ratowników, wsparcie von Frankenberga i wzmianka o rozbiórce ratusza: „Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego”, nr 224, Sobota 25 września 1841 roku, s. 1361.
- Zaginione pieczęcie urzędowe magistratu: „Amtsblatt der Königlichen Regierung zu Posen”, nr 35, 31 sierpnia 1841 roku, zarządzenie nr 1447 z dnia 21 sierpnia 1841 r., s. 339.
- Dane o zbiórce darów i gotówki dla pogorzelców (stan na styczeń 1842 r.): „Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego”, nr 22, Czwartek 27 stycznia 1842 roku, s. 2.
- Spalone listy zastawne kachału żydowskiego i procesy amortyzacyjne (1841–1852): „Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego”, nr 217 (17 września 1842); nr 222 (23 września 1845); nr 210 (8 września 1850); nr 283 (3 grudnia 1850) oraz obwieszczenie Królewskiego Sądu Powiatowego w Poznaniu z dnia 23 kwietnia 1852 roku.
- Dane ostateczne z akt urzędowych (24 domy, 38 budynków gospodarczych, spór z ubezpieczalnią i decyzja von Rochowa z 12 stycznia 1842 r.): Akta Naczelnego Prezydium w Poznaniu, sygnatura 4075.
Nota bibliograficzna i redakcyjna:
Artykuł został opracowany przy wsparciu asystenta AI na podstawie unikalnych materiałów źródłowych . Skany archiwalne oraz dokumentacja historyczna wykorzystane w tekście pochodzą ze zbiorów bibliotek cyfrowych, Archiwum Państwowego w Poznaniu Akta Naczelnego Prezydium w Poznaniu, sygnatura 4075. Zostały odnalezione, skompletowane oraz udostępnione przez Starszego Czempiniaka.